„Śleboda”. Brzmi znajomo?
„Ślebodę” przeczytałam już jakiś czas temu i byłam pod ogromnym wrażeniem. O ile dobrze pamiętam, połowę powieści „łyknęłam”, kiedy jechałam na festiwal świateł do Łodzi, a potem opowiadałam przyjaciółce o tym, co przeczytałam.
A teraz, akurat na Halloween, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muduko, mogłam zagrać w grę inspirowaną tą książką.
„Śleboda” to kooperacyjna gra planszowa, ale można w nią grać również samodzielnie. Maksymalnie mogą w niej uczestniczyć cztery osoby, a rozgrywka trwa około 40 minut. Według informacji na pudełku przeznaczona jest dla osób w wieku od 16 do 99 lat.
Gra jest bardzo ładnie wykonana – planszę zrobiono z solidnego, twardego materiału, podobnie jak żetony. Ale najbardziej jednak podoba mi się jej tył, który przedstawia rysunkowe góry, las i potok. Aż wróciły do mnie wspomnienia z czasów, kiedy chodziłam na bacówkę.


Jak w to grać?
Zamysł rozgrywki jest prosty, ale opanowanie mechaniki wymaga chwili. Mamy planszę i żetony postaci. Bohaterowie poruszają się po wyznaczonych polach, zbierają różne informacje, czasem przegonią nawet niedźwiedzia i muszą rozwiązać zagadkę. Śledztwo kończy się po wykonaniu zadań na trzech kartach śledztwa. Można też wybrać poziom trudności. Do wyboru mamy wprowadzający, standardowy, wyzwanie i koszmar.
Podczas rozgrywki czułam klimat powieści. Szczególnie że wśród bohaterów są m.in. Anka i Bastian. Każda z postaci ma zaznaczone pole, na którym rozpoczyna rozgrywkę. Jeżeli chodzi o karty, to zagadki są naprawdę różne. Nie chcę Wam tutaj spoilerować, żeby nie psuć Wam radochy z ich rozwiązywania.


Oczywiście na początek wybrałam poziom standardowy (robię tak przy każdej grze komputerowej, więc stwierdziłam, że tutaj postąpię podobnie), ale korzystałam z instrukcji. Na plus jest to, że opisano w niej przykładową turę, żeby gracz mógł zobaczyć, na czym polega rozgrywka. Zasady są przedstawione czytelnie, ale i tak kilka razy musiałam kartkować instrukcję, żeby sprawdzić, co oznacza dany żeton lub co powinnam zrobić w kolejnej turze. Sama gra wymaga również dobrego planowania ruchów, żeby nie tracić czasu i nie kręcić się w kółko.
Informacji jest dużo, więc zanim się połapałam, co i jak, pierwszą rozgrywkę przegrałam. Mimo wszystko bawiłam się przy niej doskonale, ponieważ udało mi się zebrać wszystkie przedmioty potrzebne do jednej z kart śledztwa.
Polecam więc zacząć od trybu wprowadzającego, żeby najpierw zrozumieć mechanikę, a potem stopniowo zwiększać poziom trudności.
To bardzo ciekawa propozycja, która moim zdaniem nada się na luźne spotkania ze znajomymi. Planuję ją zabrać na jedno z nich, więc z chęcią zobaczę, jak nam pójdzie.
A na koniec…
A na koniec mam dla Was jeszcze małą niespodziankę! 😁 Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muduko możecie skorzystać z kodu OSCYPEK, który daje 20% rabatu na grę „Śleboda” w sklepie Muduko.
Pamiętajcie jednak, że rabaty i promocje nie łączą się ze sobą, więc jeśli gra będzie już przeceniona, kod nie zadziała.
