Kolęda na cztery ręce

Lubicie książki o tematyce świątecznej? Ja czytam je naprawdę rzadko i tylko w okresie Bożego Narodzenia. Zazwyczaj są to powieści od Richarda Paula Evansa, jednak w tym roku zaszalałam i zabrałam się za lekturę pt.: „Kolęda na cztery ręce” autorstwa Nataszy Sochy. 

Paulina, główna bohaterka tej powieści, została skazana przez sąd na odbycie prac społecznych. Na jej szczęście, karę mogła odrobić w fundacji, w której pracowała. Jej zadanie polegało na „adopcji” jednej z podopiecznych i spędzenie z nią całego grudnia. Z początku dziewczyna nie była tym zachwycona, ale Pani Maria się nie poddała i spróbowała pokazać swojej towarzyszce te radośniejsze strony życia.

Okładka książki pt.: „Kolęda na cztery ręce”

Historia przyjemna i szybko się ją czyta. Bardzo polubiłam Panią Marię i naprawdę chciałabym zachowywać się w jej wieku tak jak ona. Przy okazji spotkań z główną bohaterką, kobieta przekazała jej kilka ważnych nauk życiowych. Miałam wrażenie, że zakończenie jednego wątku jest otwarte i samemu można dopowiedzieć sobie resztę.

Jeżeli więc szukacie przyjemnej, rozgrzewającej serce świątecznej historii, to polecam zapoznać się z „Kolendą na cztery ręce”.

5 komentarzy

  • Chyba już w tym okresie świątecznym nie zdążę jej przeczytać, więc będzie musiała poczekać na kolejne święta Bożego Narodzenia.

  • Zdążyłam przeczytać tę książkę na ostatnią chwilę przed samymi Świętami ;). Nie zachwyciła mnie jakoś specjalnie, ale była taką solidną, spokojną obyczajówką, którą będę wspominać całkiem miło.

  • W tym roku w tematyce świątecznej nie przeczytałam ani jednej. Rok temu zrobiłam wyjątek i czytałam głównie takie, Socha też się w tym gronie znalazła, jak dobrze pamiętam

  • Na ten świąteczny czas nie miałam żadnej światecznej książki, skupiam się na czytaniu zaległości

Dodaj komentarz