Czy “Znajda” podbiła moje serce?

Nie wiem, czy też tak macie, ale ostatnio czas coś za szybko ucieka. Dopiero co niedawno było Halloween i Wszystkich Świętych, a już powoli trzeba będzie przygotowywać się do Bożego Narodzenia. Jednak zanim zacznę Wam pokazywać książki o tematyce zimowej, to chciałabym Wam jeszcze wspomnieć o powieści Katarzyny Kieleckiej pt.: „Znajda”. 

Okładka książki pt.: "Znajda"

Jedną z bohaterek tego tytułu jest Matylda, przechodząca właśnie załamanie spowodowane kryzysem małżeńskim. Podczas powrotu z sylwestrowej imprezy, na swojej drodze spotyka sympatyczną staruszkę sprzedającą rękodzieło. Zaczynają spędzać ze sobą coraz więcej czasu, nawet mogłabym powiedzieć, że się zaprzyjaźniają. Nagle pewnego dnia Matylda dostaje tajemniczą wiadomość, która może odmienić życie obu kobiet…

Książkę udało mi się przeczytać w jeden dzień. Nie wzruszyłam się na niej, ale za to jeden dość brutalny fragment zapadł mi w pamięć. Mogę Wam tylko zdradzić tyle, że dotyczył on fragmentu związanego z II Wojną Światową. Myślę, że powieść znajdzie swoich zwolenników, więc jeżeli ktoś z Was lubi tytuły, gdzie występuje dwójka narratorów, a przeszłość łączy się z teraźniejszością, to polecam sprawdzić tę lekturę. 

Współpraca reklamowa z wydawnictwem Szara Godzina. 

5 komentarzy

  • Ta książka ma wieczne miejsce w moim sercu.

  • Oj mnie też czas leci jak szalony… Natomiast jeśli chodzi o książkę, to nie wiem, czy po nią sięgnę, ale wiem już, komu ją polecę.

Dodaj komentarz