Kolejna Calhoun… – recenzja książki pt.: “Amanda”

Bardzo lubię historie, będące serią wielu tomów, ponieważ dłużej mogę zostać z ulubionymi bohaterami (o ile ich polubię) powoli poznając ich losy. 

Dopóki zachowana jest ciągłość treści to kompletnie nie przeszkadza mi fakt, że czasem fabuła nie skupia się na jednej postaci. Tak właśnie jest z serią autorstwa Nory Roberts, opowiadającej o siostrach Calhoun. W sierpniu miałam możliwość zrecenzowania pierwszego tomu, przedstawiającego historię o Catherine. Teraz przyszła kolej na starszą siostrę dziewczyny – Amandę.

Tytułowa bohaterka pracuje jako menadżer hotelu. Jest najdojrzalsza z rodzeństwa, racjonalna i dobrze zorganizowana. Jej, można by powiedzieć, uporządkowane życie wywraca się do góry nogami w chwili gdy spotyka Sloana O’Rileya – architekta, który ma przebudować ich rodzinną posiadłość. Od samego początku iskrzy między nimi, jednak…ten mężczyzna nie jest w typie kobiety. Przynajmniej sama zainteresowana tak uważa. Czy jednak, aby na pewno?

Muszę przyznać, że bardzo polubiłam postać Sloana. Autorka na jego przykładzie pokazała, że nie należy oceniać książki po okładce, nadając bohaterowi naprawdę ciekawy charakter. Podobało mi się to, że mimo faktu, że lubił on denerwować Amandę, nie robił tego w sposób złośliwy. Był też człowiekiem bardzo odważnym i udowodnił, że jeżeli chodzi o najbliższe mu osoby, to będzie je bronił do samego końca. 

Co do głównej bohaterki, to podobnie jak w przypadku Catherine w żaden szczególny sposób mnie ona nie irytowała, czasem tylko nie potrafiłam zrozumieć jej zachowania. Bardzo mi się podobało to, że nie pozostawała dłużna Sloanowi za niektóre jego złośliwości. 

Oprócz głównego zarysu fabuły, w powieści występują dwa wątki poboczne – jeden dotyczy osoby Bianki (dawna krewna dziewcząt), a drugi poświęcony został jej szmaragdom, które prawdopodobnie zostały ukryte w rodzinnym Tower, gdzie mieszkają Calhounowie. 

Jest to historia idealna na jesienny wieczór, napisana z perspektywy narratora trzecio osobowego. To niezbyt wymagająca lektura, pozwalająca odpocząć po ciężkim dniu.

Za egzemplarz dziękuję

16 Komentarzy

  • Chętnie czytam tego typu historie. Co do wielotomowych opowiadan to nie lubie jak jest ich za dużo, trzy cztery tomy w zupełności mi wystarcza

  • Ja do serii mam mieszane uczucia. Kilka mam na swoim koncie, ale jednak chyba wolę jednotomówki. 🙂 Twórczość Nory Roberts natomiast wciąż jeszcze przede mną. Mam już kilka tytułów jej książek zapisanych, po które chcę sięgnąć, ale wciąż się jeszcze nie złożyło.

  • raczej ta propozycja jest nie dla mnie, chyba wolę coś innego 🙂 szkoda też że główka bohaterka nie potrafi zainwestować

  • Ja też bardzo lubię wciągające historie, które zajmują więcej, niż jeden tom 😉 Tej serii nie miałam okazji czytać, niemniej jednak twórczość autorki jest mi znana. Dlatego zapisuję tytuły na listę i z przyjemnością sięgnę po te książki 🙂

  • Niestety mnie nie przekonuje ta książka. Lae mogę ją polecić koleżance.

  • Moja ciocia jest fanką tej autorki… ma mega pokaźną kolekcję jej książek. Tą jej polecę a sama również przeczytam.

  • Nigdy nie czytałam książek tej autorki, ale słyszałam, że warto. Może za jakiś czas skuszę się na którąś z nich.

  • U mnie tomy idą tak wolno, że w ostatnich latach zupełnie je odpuściłam, ale ta historia mogła być całkiem ciekawa.

  • Książki w tomach idą mi bardzo wolno, dlatego ostatnio nie sięgam po nie. A twórczości tej autorki nie poznałam jak dotąd.

  • Czytałam wiele książek tej autorki, ale akurat Amandy jeszcze nie miałam w ręku 🙂

Dodaj komentarz