Ciao, Italia! Włoskie miasta i miasteczka 2 – witam we Włoszech!

We Włoszech zatrzymamy się na trochę dłużej. Najpierw przedstawię Wam ciekawy przewodnik: „Ciao, Italia! Włoskie miasta i miasteczka 2”, a następnie pokażę, jak z mojej perspektywy wygląda pięć miast opisanych w tym informatorze. 

Ale to jeszcze nie koniec, bo dla dzieci i młodzieży też będę coś mieć. Dla tych pierwszych – krótką książeczkę pt.: „Zabarwieni. Poznajmy się”, gdzie najmłodsi wraz z bohaterami poznają włoskie słówka. Starsi czytelnicy może zainteresują się tym, jakby wyglądał świat „Romea i Julii”, gdyby przez przypadek ktoś zechciał uratować przed niechybnym końcem tytułową postać dramatu Shakespeare’a w „Ocalić Julię”. 

Jednak jak już mówiłam, zaczynamy spokojnie. Jeżeli gdzieś śledzicie mnie na social mediach, to wiecie, że miałam taki okres, że czytałam naprawdę dużo przewodników. Opisywały one głównie lokacje w Polsce. Były tam opisane miasteczka, ścieżki krajoznawcze, coś dla miłośników morza oraz nawiedzone zamki. Potem zrobiłam sobie od nich dłuższą przerwę, aż do czasu, kiedy to zobaczyłam „Ciao, Italia! Włoskie miasta i miasteczka 2”. Ta dwójka nie jest przypadkowa – to druga część książki „Stolik dla dwojga. Włoskie miasta i miasteczka”.

Okładka książki pt.: „Ciao, Italia! Włoskie miasta i miasteczka 2”.

W tym przewodniku jest opisanych aż 65 nowych miejsc, które były odwiedzone przez autorów. Oprócz Rzymu czy Neapolu Przemek i Agnieszka zwiedzili kolorowe Burano, odwiedzili Pizę czy zajrzeli do Cefalù i wielu innych ciekawych zakątków. Kilka z nich zapisałam sobie w notatniku – łatwiej będzie wybrać mi kierunek wakacyjny na przyszły rok.  

Muszę przyznać, że na razie najwięcej uwagi poświęciłam pięciu lokalizacjom: Burano, Murano, Wenecji, Weronie i Padwie – miałam ku temu powód – zwiedziłam je podczas urlopu, tak więc chciałam dowiedzieć się o nich jak najwięcej. 

Oprócz polecajek jedzeniowych, autorzy, korzystając też z anegdotek opisują swój pobyt w danym miejscu i dlatego czułam się tak, jakbym rozmawiała z nimi przy kawie. Podzielili się również ciekawostkami z poszczególnych zakątków Włoch np. dowiedziałam się, że w sierpniu w Atrani odbywa się Festiwal Niebieskich Ryb. 

„Ciao, Italia! Włoskie miasta i miasteczka 2” polecam przede wszystkim osobom, które wybierają się do Włoch i chcą dowiedzieć się o wybranym mieście jak najwięcej. Ja z pewnością będę jeszcze nie raz korzystać z tego przewodnika – jestem zakochana we Włoszech i często będę do nich wracać. 

Współpraca barterowa z wydawnictwem Bezdroża

Nietuzinkowy sklep całodobowy – przystanek w Seulu

Możemy już pomachać na pożegnanie Colbie oraz wyspie Tinos, ponieważ wyruszamy w dalszą podróż. Tym razem kierujemy się do „Nietuzinkowego sklepu całodobowego”, który znajduje się w Seulu. Poznamy jego właścicielkę – Panią Yeom oraz historię jej niezwykłego pracownika. 

To był dzień jak co dzień. Przynajmniej tak wydawało się na pierwszy rzut oka. W pewnej chwili Pani Yeom zorientowała się, że zgubiła saszetkę z ważnymi dokumentami. Na szczęście znalazł się ktoś uczciwy, kto oddał zgubę prawowitej właścicielce. Okazał się nim bezdomny mężczyzna – Dokko. Starsza kobieta postanowiła go zatrudnić w swoim sklepiku, mimo że nowy pracownik miał trudności z mówieniem i cierpiał na poważny zanik pamięci. Jednak kiedy zaczął tam pracować…to już musicie odkryć sami. 

Niech Was nie zmyli słodka okładka – co prawda opowieść chwyta mocno za serducho, ma w sobie dużo uroku i pokazuje, że wystarczy jeden mały gest, aby odmienić czyjeś życie, ale porusza też cięższy wątek, jakim jest alkoholizm i konsekwencje z nim związane.

Okładka książki pt.: „Nietuzinkowy sklep całodobowy”.

Byłam wręcz przyklejona do tej książki. Nie tylko dlatego, że chciałam dowiedzieć się wszystkiego o Dokko, ale chciałam również poznać historie wszystkich postaci, które występowały w powieści. 

Najtrudniej było mi śledzić relację Pani Yeom z jej synem. Był bezwzględny i gotów na wszystko, by osiągnąć swój cel. Na szczęście historia pokazuje też sporo pozytywnych zmian zachodzących w innych bohaterach – i to właśnie czytało się najlepiej.

Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że zacznę oglądać k-dramy i interesować się ogólnie kulturą Korei Południowej, to pewnie bym mu nie uwierzyła. Cieszę się, że jednak tak się stało, bo dzięki temu mogłam zabrać Was do „Nietuzinkowego sklepu całodobowego”. 

Naprawdę zachęcam do tego, żeby samemu zajrzeć do sklepiku i zapoznać się ze wszystkimi historiami. Przy okazji daję też kilka filmowych polecajek z k-dram. Co prawda mają inny vibe niż książka, ale też warto je obejrzeć: 

Greckie wakacje – lecimy na Tinos

Wprost z kawiarenki w Tokio, przenosimy się na „Greckie wakacje”, a dokładniej na małą wyspę Tinos, gdzie swoje wakacje spędza Colbie. Nie jedzie tam jednak z własnej woli – jej rodzice biorą rozwód i postanawiają wysłać dziewczynę do mieszkającej tam ciotki. 

Muszę Wam powiedzieć, że już raz spędziłam czas z główną bohaterką. Jako nastolatka nie prowadziłam żadnej listy przeczytanych książek, dlatego ciężko mi wskazać, kiedy mogłam zapoznać się z tym tytułem. Pamiętam, że wtedy całym sercem wspierałam główną bohaterkę i też nie podobało mi się, że musiała spędzać wakacje na wyspie, gdzie nie chciała być. Teraz, jako osoba dorosła widzę tę opowieść trochę inaczej. 

Ale wracając. Na początku powieści Colbie funkcjonuje w trybie „wszystko na nie”, a jej maile do przyjaciółki i wiadomości, które wysyła do rodziców, są pełne żalu i złości. Jednak z czasem oswaja się ze swoją nową sytuacją, zaczyna prowadzić wakacyjnego bloga (gdzie również wylewa swoją frustrację) oraz poznaje tamtejszych mieszkańców.  

Okładka książki pt.: „Greckie wakacje”

W trakcie rozwoju fabuły dziewczyna zdecydowanie dorasta, jednak znalazł się i taki moment, kiedy niestety mnie rozczarowała. Na szczęście potrafiła dostrzec swoje błędy. 

Całość napisana jest w formie bloga, listów oraz e-maili, stąd też język użyty w książce różni się w zależności od drogi komunikacji i odbiorcy. Przez te wszystkie lata zdążyłam zapomnieć, że powieść została napisana właśnie w ten sposób. Kiedy więc zaczęłam czytać „Greckie wakacje”, byłam równocześnie mocno zaskoczona, ale i podekscytowana, ponieważ w takiej formie czytało się to o wiele lżej niż zwykłą powieść. 

Cieszę się, że mogłam wrócić do lat mojej młodości. Co prawda przy ponownym czytaniu czasem ciężko mi było wczuć się w emocje nastolatki, ale za to z przyjemnością patrzyłam, jak zmienia się jej nastawienie zarówno do świata, jak i bliskich jej osób. Podobało mi się też to, że Colbie potrafiła pokazać tę swoją emocjonalną stronę. 

Książkowa Agencja Podróżnicza powraca!

Witajcie!

Po prawie rocznej przerwie Książkowa Agencja Podróżnicza znów rusza na szlaki!

Jakiś czas temu na Instagramie pytałam, które z zaproponowanych przeze mnie miejsc chcieliby odwiedzić moi obserwujący. Oto jak rozłożyły się głosy:

  • Tokio – 44%
  • Grecja – 38%
  • Seul – 28%
  • Werona – 22%
  • Manhattan – 17%
  • Paryż – 17%
  • Polski biegun zimna – 6%

Na tej podstawie przygotowałam taką małą sierpniową trasę literacką:

  • „Zanim wystygnie kawa”;
  • „Greckie wakacje”;
  • „Nietuzinkowy sklep całodobowy”;
  • „Ciao, Italia”;
  • „Kiki Strike. Miasto Cieni”;
  • „Apetyt na miłość”;
  • „Zbrodnia i magia”. 

Jak możecie zobaczyć, druga połowa sierpnia będzie bardzo intensywna! Zaczniemy od kawy w bardzo niezwykłej kawiarence, skoczymy na małą grecką wyspę, a całą wycieczkę zakończymy na obozie pisarskim. 

Książki wybrane do akcji „Książkowa Agencja Podróżnicza”.