I jeszcze odrobinka sekty… – recenzja książki “Oświecony”

Nie wiem, skąd wziął się stereotyp studenta, który wiecznie jest pod wpływem i ciagle imprezuje,  a po tym wszsytkim  ma jeszcze siłę, żeby wrócić na uczelnię. Albo nie umiem studiować, (bo na zajęcia jeżdżę po to by jakąś wiedzę jednak wynieść), albo kiedyś to były inne czasy i studenci być może się tak właśnie zachowywali.

Mikołaj – główny bohater powieści  “Oświecony” autorstwa Łukasza Mularskiego też właśnie dołączył do zacnego grona studentów, uczęszczających na zajęcia na jednej z wyższych uczelni w Krakowie. Wkroczył w ten etap swojego życia, w którym teoretycznie rodzą się najsilniejsze przyjaźnie, a także zawiązuują się najtrwalsze związki.  Jednak uwaga chłopaka podzielona jest pomiędzy trzema kompletnie różnymi rzeczami – swoją wielką miłością, marzeniami o własnym biznesie i przezyciem przygody. Oczywiście oprócz nauki, Mikołaj chodzi na imprezy mocno zakrapiane alkoholem.

Chyba po raz pierwszy zdarzyło mi się, żebym bohatera polubiła, znienawidziła go, a w końcu stwierdziła, że jest mi go w sumie trochę żal. Miałam wrażenie, że podczas swojego życia  bardzo się on pogubił. Najpierw względna stabilizacja, potem przelotne romanse, które kończą się katastrofą. W między czasie wyjazdy, poznawanie nowych ludzi, a także joga, pisarstwo, sekta…i to wszystko historia jednego chłopaka.

W książce przedstawiona jest przemiana głównego bohatera ze zwykłego studenta w kogoś, kto stał się “kimś” i  zapłaccił za to bardzo wysoką cenę.  

W pamięci utkwiła mi scena, w której główny bohater przekonywał się do czytania. W  tym momencie przemknęła mi myśl, że być może mogłabym się z nim dogadać, gdyby istniał w rzeczywistości. Jak się później okazało, niestety nasze charaktery nie były kompatybilne.

Sam finał historii nie jest może zbyt spektakularny, jednakże poczułam lekkie ukłucie smutku.

Niby książka ta napisana jest z przymrużeniem oka to jednak niektórych decyzji, które podejmował bohater, w ogóle nie popieram , a wręcz przeciwnie – kiedy o nich słyszę, to coś chce mnie trafić. Mówię tu chociażby o “skokach w bok”.  No i pozostaje jeszcze wątek sekty.  Mogło by go być trochę więcej, szczególnie, że chodzi o samych iluminatów!

Historia napisana w dwóch perspektywach,  ale największą jej część poznajemy oczami Mikołaja i to razem z nim przenosimy się do miasta królów (jeszcze nie zdarzyło mi się usłyszeć, aby ktoś Stare Miasto w Krakowie nazwał starówką), do Indii, a także do Niemiec.

Powieść znajdzie zarówno swoich zwolenników jak i przeciwników. Dla mnie była ona odskocznią od rzeczywistości. Książkę naprawdę szybko się czytało. Nie za każdym razem popierałam wybory głównego bohatera.

Nie jest to może górnolotna pozycja, ale z pewnością dała mi wiele do myślenia i będę żyła nią jeszcze przez parę dni. To jedna z tych książek, które trzeba przeczytać samemu, żeby wyrobić sobie o niej zdanie.

Jestem bardzo ciekawa, czy autor planuje kontynuację, ponieważ interesują mnie dalsze losy Mikołaja.

32 Komentarze

  • Widzę, że książka ma swoje mocne i słabe strony. Być może kiedyś się na nią skuszę 🙂

  • Recenzja zachęca do przeczytania, ponieważ ciekawią losy głównego bohatera. Ponadto dowiadujemy się, że nie wszystkie decyzje są dobre, dlatego powieść jest bardziej realistyczna.

  • Książkę widzę pierwszy raz na oczy, ale wydaje mi się na swój sposób ciekawa. Będę miała ją na uwadze.

  • Nie słyszałam o tej książce, jednak chyba mnie do niej kompletnie nie ciągnie. Jakoś nie mam ochoty na takie historię 😉

  • Jestem szczera zainteresowana tą pozycją. Jeżeli chodzi o studia ja dla nich nie byłam bo robiłam studium na miejscu blisko mojego domu ale mój brat poszedł na studia i pierwsze co mówił to to że pierwszy rok studiów to jest picie alkoholu i imprezy. Ale Zdaję sobie sprawę że na pewno jest też grupa studentów którzy po prostu idą żeby się uczyć ci na pewno wiedzą tego czego chcą i są pewni swojego kierunku.

  • Nigdy nie byłam studentem więc nie wiem jak w praktyce wygląda ich życie, ale myślę że czasu zabaw i luzu minęły. Co do książki to mogła bym przeczytać

  • Szczerze mówiąc to sama nie wiem czy chciałabym przeczytać tę pozycję. Często jednak wydaje mi się, że coś nie jest dla mnie, a sięgając po to zmieniam zdanie 😉

  • Losy Mikołaja i mnie by pewnie zaciekawiły bo książkę prawdopodobnie bym przeczytała. Ja studiowałam głównie dla wiedzy, a nie imprez i wiele osób z mojego grona także, więc wyobrażenie, że student ciągle imprezuje jest dla mnie nie zrozumiałe.

  • Wiesz, Internet i inne środki wyrobiły opinię o studentach, przez co nawet niektórzy sobie żartowali na zasadzie: Uczysz się czy studiujesz?, gdzie od razu wiadomo, o co tak właściwie chodzi. To samo tyczy się Polaków, którzy też są podzieleni na różne grupy (Karyny, Grażyny, Janusze, Sebixy, Brajanki, Dżejsiki…), ale to zapewne już wiesz, dlatego kończę mój zbędny wykład. 😀
    Co do książki, to niespecjalnie przekonywał mnie opis. Nie trafiał do mnie, ale jak już przeczytałam Twoją recenzję, to spojrzałam na nią z zupełnie innej strony. Przestałam zauważać pewne elementy i tak właściwie to nawet chętnie bym się jej przyjrzała. Oczywiście bym pamiętała, by nie wymagać od niej zbyt wiele. 😉

  • Również nie wiem skąd wziął się taki stereotyp, a właściwie całkowite przekonanie, że student to tylko ciągle imprezuje… niekiedy nie ma ma to czasu, bo jest tyle nauki. A po książkę raczej nie sięgnę. Nie znalazłam w niej nic, co by mnie zaintrygowało na tyle, by nagiąć swoje czytelnicze plany.

  • Hehe! Za moich czasów na moich studiach to nie był stereotyp tak po prostu było. Wyjątkiem były osoby, które pilnie się uczyły i nie imprezowały. I żeby nie było chodziliśmy na egzaminy i na zajęcia i mieliśmy całkiem dobre oceny 😛 Ale ja miałam lekkie, humanistyczne studia 😉

Dodaj komentarz