Książkowa Agencja Podróżnicza – przystanek XIV. Konferencja Naukowa

Dziś nietypowa prelekcja, ponieważ nie zaprosiłam nikogo do naszego prowizorycznego studia, gdzie odbywały ostatnie spotkania. Właśnie zmierzamy na jedną z konferencji naukowych. Widzę, że przyszło mnóstwo osób, zarówno studentów jak i wykładowców.  Mam nadzieję, że spotkamy tam Olive Smith, która jest doktorantką na uniwersytecie Stanforda. Być może wpadniemy też na postrach tamtejszych studentów, czyli doktora Adama Carlsena. 

Muszę powiedzieć, że naprawdę podziwiam Olive. Ja raczej nigdy nie zdecydowałabym się na studia doktoranckie, jeszcze w szczególności na Wydziale Biologii. Teraz zaczęłam się zastanawiać, czy kobieta w ogóle znajdzie chwilę czasu, aby podzielić się z nami informacją, dlaczego postanowiła się doktoryzować w takim, a nie innym temacie. Tak przy okazji chciałabym dodać, że ona i właśnie Adam zawarli z jakiegoś powodu fikcyjny związek. Przyznaję się bez bicia, jestem ciekawa jak do niego doszło. Podobno miało to coś wspólnego z przyjaciółką Olive…

Okładka książki pt.: "The Love Hypothesis"

Niestety z Adamem nie miałam okazji porozmawiać, ale z tego co słyszałam od studentów, jest on mrocznym i bez sercowym wykładowcom. Jest też dość tajemniczy, ale wydaje mi się, że w głębi serca to jednak dobry człowiek…Proszę wybaczyć, ale nie mam pojęcia, dlaczego Olive wyszła z płaczem. Mam dwie teorie na ten temat: ktoś z jej bliskich ucierpiał, lub jakaś osoba sprawiła jej przykrość…

Książkowa Agencja Podróżnicza – przystanek XIII. Wyprawa Kapitana Rossa

Dobrze proszę Państwa. Jesteśmy już na miejscu. Tam w oddali jest Melisa Bel, dzięki której możemy popłynąć w rejs z Kapitanem Rossem. Mężczyzna jest bardzo zabiegany i gonią go terminy…Co to za hałasy? Przepraszam na chwilę, chyba na pokładzie pojawił się niespodziewany gość… 

Sytuacja została opanowana. Dama, próbująca właśnie wygarnąć Rossowi co o nim myśli, to nie żadna porzucona przez niego kurtyzana, a lady Helen Williams. Doszło do pewnego nieporozumienia, które nasz żeglarz musi jak najszybciej wyjaśnić, tak więc proszę wrócić do swoich zajęć i widzimy się wieczorem. 

Okładka książki pt.: "Kapitan Ross"

Swoją drogą, co Państwo myślą o naszym kapitanie? Osobiście muszę przyznać, że jest to mój ulubiony dżentelmen. Tak, znam jego przyjaciół, dlatego też mam porównanie. Oczywiście każdy z nich jest interesujący na swój sposób, ale do marynarza mi najbliżej. Bardzo podoba mi się w nim to, że nie lubi być “wrzucany” w sztywne ramy, w jakie chce go upchnąć społeczeństwo i to, że przede wszystkim ceni sobie wolność. Co do Helen, to rozmawiałam z nią zaledwie parę razy i póki co nie mam wyrobionego zdania. Kobieta próbuje zachowywać się jak dama, ale ma też charakterek i nie pozwoli, aby ktokolwiek zarzucił jej, że czegoś nie potrafi. 

Widzę, że ta dwójka ma się ku sobie i życzę im jak najlepiej. Jeżeli ktoś chciałby poznać całą wersję historii, to Melisa szepcze, że spisze ich opowieść, aby jak najwięcej osób zaznajomiło się z bohaterstwem Rossa oraz przygodą Helen. 

 

Książkowa Agencja Podróżnicza – Dyskusyjny Klub Książki – spotkanie VI

Nie spóźniłam się? Świetnie. Nawet udało mi się zdobyć własny egzemplarz książki, którą dzisiaj omawiamy. Z tego co widziałam, na stoliku przed wejściem czeka jeszcze parę egzemplarzy “Prywatnego szofera” Caroline Angel. To właśnie o niej porozmawiamy. 

Z ciekawości, lubicie Państwo dynamicznych bohaterów? Bo ja tak. I właśnie taką postacią jest Evie Callam, grająca pierwsze skrzypce w tej powieści. Tak, trochę poetycko dziś zaczęłam, stary odruch. Ale wracając. Dziewczyna jest rozpieszczona do granic możliwości, a jej rodzice nie za bardzo się nią interesują. Właściwie ich rola ogranicza się do przelewania pieniędzy na jej konto bankowe. Ma nawet własnego szofera, który ma wozić ją dokądkolwiek ona zechce. Okazuje się jednak, że ten chłopak staje się jej naprawdę bliski i widzi w niej coś więcej, niż tylko rozkapryszoną córkę bogacza. Brzmi jak typowy romans, prawda? Dodam jeszcze tylko, że Evie jest prześladowana przez stalkera… 

Okładka książki pt.: "Prywatny szofer"

Ta opowieść to solidna dawka romansu przyprószona odrobiną szybszej akcji, przy której mocniej zabije serce, do tego autorka dorzuciła dawkę tajemnicy i plot twistu. Niestety znalazłam jeden minus, jakim było pojawienie się Isabelle. W ostatnim czasie przejadły mi się wątki, w których nagle ni z gruszki ni z pietruszki zjawia się jakaś postać i zmienia życie bohaterów o 180°. 

Moim zdaniem to lektura na jedno popołudnie przy której miło można spędzić czas. Prawdopodobnie spodoba się fanom romansów. Teraz chciałabym poznać Państwa zdanie na jej temat.



Książkowa Agencja Podróżnicza – Dyskusyjny Klub Książki – spotkanie III

Proszę pamiętać, że za niedługo wybieramy się w rejs z Kapitanem Rossem. Tak wiem, miał być w zeszłym tygodniu, jednak przez deszcz postanowiliśmy przenieść wycieczkę na bardziej słoneczny okres. To tyle z moich ogłoszeń. Widzę, że Dyskusyjny Klub Książki prężnie działa. Dobrze pamiętam, że w tym tygodniu omawiają Państwo “13 randek” Joanny Maziarek? 

Skrót dla osób nieznających fabuły. Ellen i Jeremy spotykają się w klubie Periscope. On szuka kobiety na jedną noc, ona partnera na wesele kuzynki. Kobieta jest odporna na urok mężczyzny, jednak ten nie ma zamiaru odpuścić. Żeby go spławić, Ellen proponuje mu 13 randek, po których..no można powiedzieć, że ją zdobędzie. Jeremy się nie wycofuje i podejmuje wyzwanie. Jakiś czas później zabiera ją na ich pierwsze spotkanie. 

Okładka książki pt.: "13 randek"

Co sądzę o tym tytule? Początek czytało mi się bardzo dobrze, wręcz płynęłam przez tę historię, niestety w połowie akcja mocno zwolniła przez liczne sceny łóżkowe. Na szczęście po jakimś czasie fabuła znów ruszyła do przodu, dzięki czemu mogłam rozkoszować się lekturą. Miałam jednak czasem problem z Ellen, która zachowywała się niekiedy jak rozkapryszone dziecko, co było mocno irytujące. 

To taka książka na jeden dzień, dzięki której można trochę odsapnąć od codziennych problemów. Jeżeli ktoś lubi lekkie romanse, to prawdopodobnie spodoba mu się “13 randek”.

Książkowa Agencja Podróżnicza – przystanek XII. Królestwo Przeklętych

Proszę się nie martwić, już jestem. Żyję i mam się całkiem dobrze, chociaż przejście Korytarzem Grzechu nie należało do najprzyjemniejszych doznań…Jakiś czas temu wędrowała tamtędy Emilia, która to zeszła do Królestwa Siedmiu Kręgów, aby spotkać się z Panem Pychy. Chciała ostatecznie odnaleźć osoby zamieszane w śmierć swojej siostry. Niestety okazało się, że nie było to takie proste… 

Okładka książki p.t.: "Królestwo Przeklętych"

Udało mi się spotkać dziewczynę kilka razy podczas uczty i muszę przyznać, że mi zaimponowała. Pokazała, że nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć swój cel. No dobrze, z jednej strony zrobiło to na mnie wrażenie, a z drugiej trochę zaczęłam się jej bać. Co do Pana Gniewu, przypadkowo poznałam jego prawdziwe imię które brzmi… Przepraszam, zbaczam z tematu. Czasem zachowywał się tak…no…irytująco. I to bardzo. Wracając jeszcze na chwilę do Emilii, to w Królestwie natrafi na pewnego rodzaju tajemnice, układy i układziki… 

Dodatkowo ta cała kraina jest wręcz nie do opisania. To wszystko trzeba by było zobaczyć samemu. Co ciekawe, gołym okiem widać, że między władcami niektórych dworów panują napięte stosunki… Tak, jest siedem książąt, a każdy z nich symbolizuje dany grzech: Gniew, Pychę, Zazdrość, Łakomstwo, Chciwość, Lenistwo i Nieczystość. 

Oj wizyta w Królestwie Siedmiu Kręgów z pewnością dostarczyła w paru momentach szybszego bicia serca, a to, co powiedziała i czego dowiedziała się Emilia, trochę mnie zaszokowało. Mam nadzieję, że za niedługo znów dostanę zaproszenie do podziemi…

 

Książkowa Agencja Podróżnicza – prelekcja Emi

Proszę Państwa, mam dwie ważne informacje. Jutrzejsza wycieczka do Królestwa Siedmiu Kręgów zostaje odwołana. Rozumiem zawód, jednak nie mogę w żaden sposób wpłynąć na tę decyzję. Kolejną wiadomością jest to, że skontaktowała się ze mną Agnieszka Mielech i zaproponowała bardzo ciekawą prelekcję dla dzieci (ale i nie tylko) dotyczącą adopcji kotów. Jako “kociara” od razu się zgodziłam, tak więc wieczorem poznamy Emi oraz jej przyjaciół. 

Okładka książki pt.: "Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Kociaki Adopciaki "

Włączenie do rodziny czworonogiego przyjaciela to poważna decyzja, o czym przekonała się nasza dzisiejsza prelegentka. Wszystko zaczęło się w momencie, kiedy ich osiedlowa kotka została adoptowana przez rodzinę Faustyny. Niestety kocia natura Fiolki dała o sobie znać i pewnego dnia zwierzątko wymknęło się niezauważenie z nowego domu. Bohaterka wraz z paczką przyjaciół postanawia nie siedzieć bezczynnie i ruszają na jej poszukiwania. Mam nadzieję, że podczas prelekcji dokładniej opowiedzą czego użyli, aby poinformować o zaginięciu pupila. Dodatkowo poznali Inkę Ciekaffską – kocią ekspertkę, znającą się na naturze oraz zachowaniu kotów. Podczas poszukiwań trafili też do Maliny, która prowadzi Koci Dom Tymczasowy, gdzie dowiedzieli się…dobrze, dobrze, nic już nie mówię. Oj, będzie się działo dziś wieczorem. 

Sama mam pięć kotów, ale mimo to z chęcią przysłuchiwałam się dzisiejszej rozmowie. Cieszę się, że społeczeństwo jest coraz bardziej edukowanie w kwestii opieki nad tymi zwierzętami i coraz częściej mówi, że nie powinno się ich wypuszczać samopas na zewnątrz, gdzie mimo wszystko czyhają na nie niebezpieczeństwa – liczne choroby, wypadki… I taka mała informacja ode mnie. Jeżeli ktoś ch ciałby kiedyś adoptować takiego mruczka to wiem, że podopieczni Stawiamy na Łapy czekają na swoje domy. Sama mam trzy kocurki z tej fundacji i każdy z nich ma swój własny i niepowtarzalny charakter.

 

Książkowa Agencja Podróżnicza – prelecka Lucji

Dzień dobry w ten piękny poranek! Dzisiejszy plan dnia wygląda następująco: daję Państwu wolną rękę, jednak wieczorem proszę wrócić na prelekcję. Tym razem zaszczyci nas Lucja Słotka, pracująca jako Home Disaster Manager. Ja też nie wiem, czym się zajmuje taka osoba, więc mam nadzieję, że po tej krótkiej prelekcji wszyscy się tego dowiemy. 

Pani Lucja za chwilę do nas przyjedzie, dopiero co wyjechała z domu swojego poprzedniego pracodawcy. Z tego co mówiła, zajmowała się zwykłą imprezą urodzinową Pana Tadeusza, który obchodził swoje sześćdziesiąte urodziny. Kobieta miała pomóc w ich organizacji, dzięki czemu mieli uniknąć nadchodzącej katastrofy. Dokładniej rzecz ujmując – była odpowiedzialna za to, żeby goście się wzajemnie nie pozabijali. Wszystko szło gładko, aż do pierwszego trupa… 

Już słyszałam tę historię podczas popołudniowej rozmowy z naszą dzisiejszą prelegentką i mimo że ktoś w niej zmarł, były momenty, przy których kilka razy się uśmiechnęłam. Proszę nie liczyć na ciężką historię rodem z klasycznego thrillera czy kryminału. Raczej powiedziałabym, że mimo wszystko jest ona dosyć lekka. Ciekawie się słuchało tego, że każda z zaproszonych osób miała motyw, by tego “kogoś” ukatrupić. Tak czy inaczej o przebiegu śledztwa i o wytypowaniu winnego opowie sama Lucja, która właśnie dojechała.

Książkowa Agencja Podróżnicza – przystanek XI -hotel Flanagans

Uff, w końcu dojechaliśmy do hotelu Flanagans. Trochę się tutaj zmieniło od ostatniego pobytu. Poprzednia właścicielka Linda zagląda tutaj od czasu do czasu, a od ponad dwudziestu lat hotelem zarządzają Emma oraz Elinor – dwie przyjaciółki. Kobiety dorosły i mają już swoje rodziny…O proszę, idą w naszą stronę. Na pierwszy rzut oka nic im nie dolega, niestety Emma nosi w sobie wielką tajemnicę, której nie chce zdradzić nikomu, nawet najlepszej przyjaciółce i mężowi. 

Okładka książki "Do zobaczenia w hotelu Flanagans"

Proszę się rozpakować i chwilę odpocząć. Zobaczymy się wieczorem. Z tego, co można usłyszeć z ust plotkujących dam, życie prywatne obu kobiet nie układa się zbyt dobrze. Podobno obie mają problemy w małżeństwach, a ich dzieci z jakiegoś powodu się nienawidzą. Ta postać wychodząca właśnie z hotelu to Frankie – pierworodna Emmy. Dziewczyna naprawdę zyskuje przy bliższym poznaniu, jednak ma ciężki charakter i coś ostatnio zgrzyta między nią a jej rodzicielką. Prawdopodobnie jest to efektem traumy, którą rodzina przeżyła w przeszłości. Natomiast osoba stojąca obok Elinor to Billie – jej córka. Ambitna i bardzo przyjacielska. Matka chciałaby, aby przejęła w przyszłości hotel, jednak mam wrażenie, że Billie ma nieco inne plany. 

Mam nadzieję, że dziewczynom uda się spełnić swoje marzenia jakie by nie były i liczę na to, że w końcu się pogodzą. Co się tyczy ich mam, to zgodziły się opowiedzieć pokrótce o prowadzeniu hotelu, chociaż mam wrażenie, że bardziej chciałyby się skupić na ratowaniu swoich związków. Przynajmniej jedna z nich na taką wygląda, co do drugiej nie mam pewności, czego by chciała.

 

Książkowa Agencja Podróżnicza – prelekcja Jake’a oraz Honey

W tym tygodniu było dużo prelekcji, a ta będzie już ostatnia. Jako, że kończy nam się zakwaterowanie w hotelu Aurora, następnego dnia wyjeżdżamy do poznanego wcześniej Hotelu Flanagans, obecnie zarządzanego przez Elinor i Emmę. Wracając, naszymi dzisiejszymi gwiazdami będą Jake oraz Honey, którzy opowiedzą nam historię o tym, jak silna potrafi być miłość rodzica do dziecka, a także o tym, że jeżeli ktoś jest nam przeznaczony, to prędzej czy później pojawi się w naszym życiu.

Poznali się pięć lat temu, kiedy to Jake wrócił z wojska, a Honey jeździła Uberem, aby móc opłacić swoją edukację. Los jak to los, po namiętnych chwilach zdecydował się ich rozdzielić, jednak całkiem niedawno znów znaleźli się w jednym miejscu. 

Okładka książki pt.: "Słodki tatuś"

Wybacz Jake, że to powiem, ale jesteś okropnym narratorem. Kiedy starałeś się mi coś przekazać, miałam wrażenie, że robiłeś to strasznie chaotycznie. Przynajmniej twoja towarzyszka opowiadała to w miarę składny sposób. Chociaż jak mam być szczera, to w waszej historii nie istniał czas. Dopiero coś gdzieś pod koniec zostało wspomniane, że przez kilka miesięcy Honey pracowała jako opiekunka twojego ojca, więc mogłam jakoś waszą relację rozłożyć w jakimś okresie. A żeby było zabawniej, o jego serce walczyły trzy kobiety. Jedna siedząca tutaj, druga związana z przeszłością mężczyzny, a trzecia mająca w tym swój własny interes. 

Niemniej sądzę, że to taka miła opowieść do poduszki, która pozostawia ciepło w serduszku niż taka, zmieniająca światopogląd o 180 stopni. Chociaż kto wie, może część z Państwa wyciągnie z tej historii jakieś wnioski?



Książkowa Agencja Podróżnicza – prelekcja przyjaciółek

Halo, ale bardzo proszę Państwa o ciszę! Rozumiem, że poruszany w mediach temat śmierci Sylwestra Nakiela to główny temat wszelkich rozmów, jednak chciałabym coś ogłosić. Za pośrednictwem A. Kamerona udało się skontaktować z żoną zmarłego biznesmena – Sylwią Nakiel. Tak, słyszałam o tym, że kobieta podważa teorię policji i nie wierzy w samobójstwo małżonka. Czy już mogę kontynuować? Dziękuję. Dziewczyna i jej przyjaciółki zgodziły się opowiedzieć szerszej publiczności, czego dowiedziały się podczas ich prywatnego śledztwa, więc za kilka dni będziemy mogli wysłuchać całej historii. 

Okładka książki pt.: "Niepokonane"

Zajęło to trochę dłużej niż pierwotnie zakładałam, a powodem było pojawienie się nowych informacji w sprawie śmierci Pana Nakiela. Oficjalnie na scenie mogę powitać Sylwię, Kaję, Martę oraz Loveth. Kobiety pracują w jednej firmie, stąd też były na bieżąco ze wszystkim co się tam działo. Muszę przyznać, że wszystkie są sympatyczne, chociaż niektóre podejmowane przez nie decyzje wprawiły mnie w osłupienie. Tak Kaju, mówię tu głównie o tobie, chociaż Loveth też zna moje zdanie na temat swojego romansu. Natomiast Sylwia zyskuje przy bliższym poznaniu. 

Czasem naprawdę miały szczęście, że część z ich “przygód” zakończyła się w bardzo łagodny sposób. Inaczej nie byłoby tu żadnej z nich. Podziwiam je za to, że w obliczu kryzysu mogły na siebie liczyć. Takiej przyjaźni tylko ze świecą szukać. Zdecydowanie można powiedzieć, że są one Niepokonane, a przede wszystkim mają naprawdę twarde charaktery. Szczerze, to nie wiem co bym zrobiła, gdybym znalazła się w takiej sytuacji jak Marta. 

A teraz nie pozostaje mi nic innego, jak oddać głos naszym prelegentkom i ostatecznie odpowiedzieć na pytanie, czy to było samobójstwo, czy jednak morderstwo.