Kolejne perypetie… – recenzja książki “Moja przyjaciółka Perypetia 2”

1 października 2021 roku, miały swoje premiery najnowsze dzieła Miry Białkowskiej. Wrażenia z “Mojej przyjaciółki Perypetii 1” możecie przeczytać we wpisie, który już jakiś czas temu pojawił się na blogu. Teraz nadeszła pora, aby przybliżyć Wam jej kontynuację, zatytułowaną “Moja przyjaciółka Perypetia 2”. Warto od razu wspomnieć, że książki te należy czytać według kolejności wydania, ponieważ obie części są ze sobą ściśle połączone.

Historia opisana w lekturze dzieje się już jakiś czas po wydarzeniach z poprzedniego tomu. Magda, czyli główna bohaterka przechodzi właśnie kryzys spowodowany ostatnimi wydarzeniami. Na szczęście wciąż ma przy sobie osoby, na które zawsze może liczyć. Aby pomóc kobiecie wyrwać się z letargu, Pela – jedna z jej przyjaciółek, postanawia “porwać” ją oraz pozostałe koleżanki na krótki urlop poza granice kraju. Natomiast po ich powrocie, Ula znajduje dla Magdy pewnego kawalera…

W książce pojawiają się postaci znane z “Mojej przyjaciółki Perypetii 1”. Dodatkowo poznajemy jeszcze jednego bohatera, z perspektywy którego możemy spojrzeć na kilka wydarzeń. Żadna z osób występujących w powieści mnie nie irytowała, jednakże cieszę się, że do części z nich wróciła przysłowiowa “karma”. 

Z pewnością mogę stwierdzić, iż moje serce podbiła scena z Julianem i Bogdanem, którzy wpadli na pewien genialny pomysł, a który jednak nie do końca im wypalił. Dzięki temu wydarzeniu uśmiechnęłam się podczas czytania.  

“Moja przyjaciółka Perypetia 2” jest lekturą, którą bardzo szybko się czyta. Podobnie jak jej poprzedniczka jest idealna na odstresowanie się w jesienny wieczór. Polecam ją wszystkim lubiącym lekkie powieści obyczajowe. 

Za egzemplarz dziękuję

 

7 komentarzy

Dodaj komentarz