Kierunek Londyn – recenzja książki “A niech to szlag!”

Żar leje się z nieba, dzieciaków jest jakby więcej na zewnątrz, a niektórzy już odpoczywają za granicą. Jednym słowem – sezon wakacyjny trwa w najlepsze. Niestety upały nie pomagają w czytaniu, więc staram się wybierać na ten czas lekkie powieści. Właśnie do takich należy “A niech to szlag!” autorstwa Moniki Cieluch. 

Jak się pozbierać po stracie pracy? Przykładowo można wsiąść na pokład samolotu lecącego do innego kraju. Oczywiście podczas lotu należy zapaść w pamięć współtowarzyszowi podróży, a następnie wylądować i rozpocząć życie jako opiekunka czteroletniej dziewczynki. Właśnie w taki oto sposób główna bohaterka powieści znalazła się w Londynie. Dlaczego akurat tam?

Asia, która dawniej pracowała jako menadżerka w hotelu, z pomocą siostry otrzymała pracę w charakterze niani czteroletniej Grace – córki właściciela firmy farmaceutycznej. Niestety mężczyzna nie pałał do Joanny sympatią – i to z wzajemnością. Dodatkowo nie miał też czasu dla swojego jedynego dziecka. Czy kobiecie uda się pomóc tej dwójce? 

Tę powieść zdecydowanie zalicza się do tych, które można przeczytać w ciągu jednego dnia. W dużej mierze jest to zasługa charakterów wszystkich bohaterów. Zostali oni dobrze wykreowani, dzięki czemu nie byli mdli. Jedne postaci umiały się przyznać do popełnionego błędu, natomiast inne wręcz przeciwnie. Autorka zestawiła ze sobą dwa obrazy macierzyństwa, a także ukazała, że prawdziwa miłość może pojawić się znienacka.

“A niech to szlag!” była idealną lekturą na upały – przyjemną, dobrze napisaną i momentami dość zabawną. Czytając co jakiś czas chichotałam pod nosem. Książkę polecam wszystkim, którzy marzą o czymś lekkim na letni wieczór, a także tym, którzy gustują w literaturze obyczajowej i romansach.  

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Amare.

25 komentarzy

Dodaj komentarz