Prawie rozwiązana zagadka – recenzja książki „Lilah”

Po prawie trzymiesięcznej przerwie, ponownie wróciłam do historii czterech sióstr Calhoun. Do tej pory udało mi się przeczytać o Catherine oraz Amandzie. Teraz przyszła pora na opowieść o trzeciej z kobiet – Lilah. 

Główna bohaterka poznaje Maksa Quartemaina w całkiem niebezpiecznych okolicznościach – wyławia go z oceanu podczas sztormu. Kiedy mężczyzna odzyskuje przytomność okazuje się, że pracował dla człowieka, który za wszelką cenę próbuje ukraść rodzinny skarb Calhonów, jakim są zaginione szmaragdy Bianki. Między Lilah a Maxem rodzi się uczucie. Jednak czy los będzie przychylny ich miłości? 

Polubiłam Lilah od samego początku. Była bardzo optymistycznie nastawiona do życia, wierzyła w przeznaczenie i jako jedyna najbardziej przypominała ich zmarłą krewną, której naszyjnika szukały. Jednak wątek romantyczny pomiędzy nią a Maxem niezbyt mnie zaskoczył – był on powieleniem schematu z poprzednich części. Co do samego mężczyzny – miał bardzo ciekawy charakter, a także w dużej mierze jego zasługą, było to że śledztwo w sprawie rodzinnego skarbu ruszyło do przodu. 

Podczas lektury najbardziej zaciekawiły mnie momenty, kiedy opowiadano o Biance, a także to, gdzie został ukryty jej naszyjnik. Przyznaję, że niecierpliwie czekam na rozwiązanie tego wątku w powieści. 

Jest to książka na jeden wieczór, lekka i przyjemna, bez gwałtownych zwrotów akcji. Polecam ją osobom, które lubią  niezbyt wymagające historie.  

Za egzemplarz dziękuję

10 thoughts on “Prawie rozwiązana zagadka – recenzja książki „Lilah”

  1. Muszę dorwać Catherline i Lilah, bo losy Amandy już udało mi się poznać (trochę nie po kolei, ale co tam). 🙂

  2. Nie słyszałam jeszcze o tej serii i w sumie o autorce chyba. Jednak Twoja recenzja sprawiła, że mam ochotę sięgnąć po te książki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *