Pierworodny MacGregor – recenzja książki “Alan”

Jakiś czas temu zapoznałam się z serią książek autorstwa Nory Roberts, opowiadających o siostrach Calhoun. Później wzięłam się za kolejny cykl autorki, tym razem o rodzeństwie MacGregorów. Historię Sereny oraz Caine’a już opisywałam, a więc teraz przyszła pora, aby podzielić się wrażeniami z powieści pt.: “Alan”. 

Trylogia o MacGregorach

Tytułowy bohater podczas pewnego przyjęcia spotyka kobietę swojego życia. W Shelby Campbell zakochał się już od pierwszego wejrzenia. Niestety dziewczyna przez pewien czas opierała się jego urokowi. Kiedy w końcu udało mu się ją w sobie rozkochać i poprosić o rękę – odmówiła. Skąd taka decyzja? I co ma wspólnego z tym jej zmarły ojciec? 

Bardzo lubiłam Shelby. Jest bohaterką, która jak kocha, to całym sercem, a w pewnych sytuacjach potrafi pokazać pazurki. Warto wspomnieć, że zajmuje się wyrobem glinianych naczyń. U Alana podobało mi się w jaki sposób starał się zdobyć dziewczynę, pomimo jej uporczywej odmowy. 

“Alan” jest najobszerniejszą pozycją z całego cyklu o MacGregorach i niestety trochę mi się dłużył podczas czytania. Mimo wszystko bardzo się cieszę, że mogłam się z nim zapoznać. 

Całą serię powinno się czytać w kolejności powstania, żeby nie umknęły pewne wydarzenia. Lekturę tą polecam osobom, które chciałyby czasem zagłębić się w niewymagającej historii, oraz wszystkim fanom Nory Roberts.

Za egzemplarz dziękuję

https://booktime.pl/
https://harpercollins.pl/

5 komentarzy

  • Kiedyś bardzo lubiłam czytać książki tej autorki, więc chętnie do nich wrócę.

  • pamiętam ogromne ilości książek tej autorki v bibliotece, nigdy nie byłam jej wielką fanką i pewnie ten cykl także by mi się dłużył

  • A wiesz ze nie miałam okazji jeszcze nic czytać tej autorki
    Będę musiała kiedyś się skusić i zobaczyć czy jej propozcyje do mnie przemówią

Dodaj komentarz