Niespodziewana niespodzianka – recenzja książki “Niespodzianka”

Raz coś się kończy, raz coś się zaczyna. I mimo że tak nieoczekiwane zmiany, są na samym początku zazwyczaj bardzo nieprzyjemne, to z perspektywy czasu stają się właśnie tym, co najbardziej było nam potrzebne. Jednak aby to zrozumieć, należy do tego dorosnąć.

Tak też właśnie musiało się stać z  Zuza, główną bohaterką powieści pt. “Niespodzianka” autorstwa Agnieszki Niezgody.

Dziewczynę poznajemy tuż po osiągnięciu przez nią pełnoletniości, a przed tym, jak z pewnych osobistych względów uciekła ona do swojego chłopaka, który mieszka w wielkim mieście. Niestety, Marcel już na samym początku pokazuje swoją prawdziwą twarz co skłania zrozpaczoną i przestraszoną Zuzę do drugiej ucieczki. Wtedy też na jej drodze los stawia Marka, który wywraca jej życie do góry nogami…

Książka była dla mnie prawdziwą niespodzianką i mam co do niej mocno mieszane odczucia, mimo tego że dość długo czekałam, żeby móc ją przeczytać. Szczególnie chodzi tutaj o początkową kreację głównej bohaterki.

Zuza w moim odczuciu była dość dziecinna i bardzo niezdecydowana, szczególnie w życiu miłosnym. Nie potrafiłam się w niej odnaleźć, zabrakło mi tego kontaktu, który zazwyczaj łapałam przy głównych bohaterach. Jej dialogi w pierwszych rozdziałach książki na początku mnie śmieszyły, później zaczęły mnie już lekko denerwować. Lubię jednak bohaterów dynamicznych i żeby nie napisać, że Zuza denerwowała mnie przez całą powieść, muszę przyznać, że zrehabilitowała się w momencie, w którym zdecydowała się opowiedzieć o swoich uczuciach. Wtedy też zaczęłam patrzeć na nią przychylnym okiem.

Kontakt złapałam za to z Markiem – jednym z bohaterów. No cóż, przez większość opowieści było mi go zwyczajnie szkoda, bowiem nikt nie zasługuje na takie traktowanie, szczególnie przez osoby, które są uważane za dość bliskie. Nie był on świętym bohaterem i miał swoje za uszami, podobnie jak główna bohaterka, ale jednak jakoś bardziej się do niego przekonałam. Może w dużej mierze przez to, że miał on dobre serce i potrafił okazać zrozumienie w sytuacjach, kiedy ja miałam ochotę odłożyć przez nie książkę.   

Nie opuszczało mnie wrażenie, że akcja biegnie trochę za szybko. Gdyby autorka rozbudowała chociaż kilka scen, było by całkiem inaczej.

Jednak największym moim zastrzeżeniem są początkowe dialogi głównej bohaterki. Używała ona za często jednego słowa, które po pewnym czasie dość mocno zaczęło mnie drażnić.

Mimo wszystko książki nie skreśliłam, a historię w niej opisaną przeczytałam bardzo szybko. Ma ona swoje plusy i minusy ale w ogólnym rozrachunku uważam, że jest to opowieść, z którą warto się zapoznać.

Za egzemplarz dziękuję

21 Komentarzy

    • Największa zmora dla czytelnika? Infantylna bohaterka, która próbuje wyprowadzić z równowagi. I właśnie widzę, że z taką przyszło ci się zmierzyć, gdzie z powodu jej zachowania nie odczuwałaś tego, co przed samą lekturą. Dobrze, że chociaż się zrekompensowała, bo mam wrażenie, że wtedy byś nieźle zaszalała przy opisywaniu jej. 😉

  • Nie jest to co prawda mój klimat książkowy, jednak dam jej szansę. Trzeba się otwierać na książki, które nie do końca wpasowują się w nasze gusta. A może po przeczytaniu stwierdzę że to moja nowa miłość książkowa? 😉

    • Przeczytałam i co prawda miłością tego nie nazwę, ale bardzo przyjemna lektura na jeden raz 😉

  • Brzmi intrygująco 😉 Mnie takie dziecinne dialogi i niezdecydowanie głównych bohaterek bardzo kojarzy się z azjatyckimi dramami 😀

  • Raczej wolę coś innego czytać 🙂 Ta książka na pewno znajdzie swoje grono odbiorców 🙂

  • Oj będę musiała się porządnie zastanowić zanim sięgnę po tę książkę. Ostatnio mam wrażenie, że za dużo takich “obyczajówek” mnie otacza, a przez to wszystkie stały się takie jakieś… nijakie.

  • O mój ty Boże…nie…żadnych głupich bohaterek, gdzie masz ochotę udusić i ją i autorkę. W tym momencie podziękuję.

  • To raczej książka nie dla mnie i sądząc po twojej recenzji, więcej niż prawdopodobne jest to, że główna bohaterka doprowadzałaby mnie do furii swoim zachowaniem, ponieważ nie lubię bohaterek dziecinnych, przewrażliwionych i po prostu momentami głupich. Zawsze zastanawiam się przy okazji książek z takimi bohaterkami, czy taki był zamysł – stworzyć irytującą bohaterkę, której głupie zachowanie zapadnie w pamięć na długo, czy może raczej jest to za każdym razem wypadek przy pracy.

  • Tym razem książka nie dla mnie. Nie przepadam za literaturą kobiecą. W dodatku widzę, że masz mieszane uczucia co do poprowadzenia fabuły, więc tym bardziej się nie skuszę.

Dodaj komentarz