Mamą być – recenzja “Dlaczego mamusia pije. Pamiętnik wyczerpanej mamy”

Obecnie w mediach bardzo często poruszana jest kwestia, jakoby każda kobieta powinna mieć dziecko ponieważ rzekomo do tego została stworzona i jest to jej jedyna powinność. Powszechne jest forsowanie ideologii mówiącej o tym, iż uśmiech dziecka wynagrodzi wszystko, a w sytuacji kiedy ktoś nie jest przekonany zazwyczaj pada wtedy klasyczne: “Jak urodzisz to pokochasz”. Do niedawna mówiły o tym głównie kobiety, a  ostatnio coraz częściej w tej kwestii, wypowiadają się także mężczyźni. Wszystkie one są oczywiście tzw. “blogerkami parentingowymi” i każda z nich wie najlepiej, czego inna kobieta potrzebuje. Ich zdaniem wychowanie dziecka jest proste, łatwe i przyjemne.

 Wtedy wśród tego słodko – pierdzącego macierzyństwa pojawia się autorka powieści “Dlaczego mamusia pije. Pamiętnik wyczerpanej mamy” – Gill Sims – popularnej brytyjskiej blogerki parentingowej, cenionej za dystans do siebie i poczucie humoru.

Główna bohaterka to trzydziestodziewięcioletnia Ellen, która z każdym kolejnym rokiem (nie ważne, czy to nowy rok szkolny, czy nowy rok kalendarzowy) idzie w myśl zasady: “Nowy rok, nowa ja”.

Jednak na jak długo może starczyć jej cierpliwości i sił, jeżeli w domu ma dwa nieusłuchane diabełki, a na placu zabaw przed szkołą codziennie spotyka Sabat Czarownic z Perfekcyjną Mamą perfekcyjnej Lucy Atkinson, która wygląda jak modelka żywcem wyciągnięta z Instagrama czy Pinteresta? Mama Lucy oczywiście napycha swoje dziecko zdrowymi przekąskami (tylko z ekologicznej żywności) z ziarnami chia. Dodatkowo mąż Ellen albo ciągle jest w rozjazdach, albo chowa się w swojej szopie, gdzie nikt nie ma prawa wstępu. Nic więc dziwnego, że kobieta topi swoje smutki w alkoholu (którego swoją drogą, jest bardzo dużo).

Główna bohaterka jest typową matką. Stara się jak może, na raz pilnując dzieci, robiąc pranie, wyprowadzając psa na spacer i gotując obiad. Jest jednak na tyle zorganizowana, że potrafi przy okazji pójść do pracy, a także znaleźć czas na spotkania z przyjaciółmi (oczywiście przy szklaneczce czegoś mocniejszego). Nie jest wykreowana na ideał, wręcz przeciwnie. W książce są ukazane chwile słabości, kiedy próbuje ogarnąć jeden wielki chaos, który jest jej życiem i prawie nikt tego nie docenia.

Nie tak ciężko było mi się z nią utożsamić. Mimo że sama nie posiadam dzieci, mam dwóch młodszych braci. Z samych obserwacji mojej mamy i taty mogę stwierdzić, że to nie jest łatwy kawałek chleba.

Jak sam tytuł mówi, jest to pewnego rodzaju pamiętnik, prowadzony właśnie przez Ellen. Opisany jest tam mniej więcej rok z życia właśnie takiej “wyczerpanej mamy”.

Czytając książkę, miałam wrażenie, że autorka stoi w całkowitej opozycji do postawy względem macierzyństwa promowanej w mediach. Pokazała ona, że dzieci wcale się są takie idealne i że większość mam ma dość, kiedy np. w kółko muszą oglądać bajki dla dzieci. Są tym zwyczajnie zmęczone. Podejrzewam, że wolałaby czasem się po prostu spakować i wyjechać w przysłowiowe “Bieszczady”. Niestety o ciemnych stronach macierzyństwa zazwyczaj się nie mówi.

Opowieść  zawiera dużą dawkę humoru i przede wszystkim należy ją traktować z ogromnym dystansem. Ciągłe picie Ellen przeszkadzało mi tylko na początku, dopóki nie zdałam sobie sprawy, że jest to obraz bardzo przerysowany i karykaturalny. Każde dziecko jest inne i nie należy wszystkich wrzucać do jednego worka.

Jeżeli ktoś potrzebuje chwilowego, wieczornego relaksu, przy książce życiowej, ale mimo to przepełnionej humorem, to serdecznie polecam tę pozycję.

38 Komentarzy

  • świetna propozycja dla mam i nie tylko
    sama też nie mam dzieci, ale niejednokrotnie pilnowałam dziecka siostry czy brata i wiem z czym to się wiąże

  • Wychowanie dzieci nie jest ani proste ani łatwe, a czy przyjemne? Jak dzieci są w miarę grzeczne i ugodowe to pewnie przyjemne

  • Z chęcią sięgnę. To prawda, że o tych ciemnych stronach bycia matką mało kto pisze. Każda chce uchodzić za tę najlepszą. Będąc w grupach mam, czytając wzajemne konwersacje, włos się jeży na głowie, jak to jedna drugiej potrafi dokopać i skrytykować. Każda wie najlepiej. Dlatego ja postanowiłam na swoim blogu nie poruszać czysto parentingowych tematów. Mam swoje dzieci, na! Jestem pedagogiem, ale za ekspertkę się nie uważam. Tak, jak są różne dzieci, tak różne są kobiety, matki. Mają też gorsze dni. A przyznaj się do tego na grupie to cię zjedzą! Każda musi być idealna. A to nie prawda! Z przyjemnością przeczytam proponowaną przez Ciebie książkę.

  • Super książka! Z pewnością przyjemniej się sięga po nią niż po jakiś wyidealizowany obraz macierzyństwa, który praktycznie nie istnieje. Taka kobieta na pewno każdej z nas jest bliższa. 🙂

  • Książka raczej nie dla mnie, gdyż jestem w wieku, w którym nie chciałabym mieć dzieci i ta tematyka nie interesuje mnie. Zdaje sobie sprawę z tego jak trudno być matką, gdyż uczę się psychologii, a tam bardzo obszernie jest powiedziane jak prawidłowo powinno się wychowywać dziecko (naprawdę załamałam się przy tym 😂). Nie wiem, czy kiedykolwiek będę mieć dzieci, gdyż sama nie posiadam rodzeństwa i zawsze wszystko robiłam sama. Obecnie mam problem z przebywaniem koło dzieci, bo boje się, że je skrzywdzę albo po prostu zasmuce.

  • Macierzyństwo ma swoje mocne i słabe strony, trzeba być ich świadomym zanim podejmie się decyzję o posiadaniu dziecka. Nie każdy musi je mieć, nie każdy w ten sposób musi odnajdywać się w życiu.

  • no może być ciekawie. ja mam dziecko, ale nie jest jeszcze tak źle. może gorzej by było przy 2-3 dzieci, przy jednym ogarniam póki co 🙂 , ale chętnie bym przeczytała.

  • Macierzyństwo wcale nie jest tak kolorowe jak na obrazku… Każdy medal ma dwie strony i warto o tym pamiętać.

  • Bo nikt nie będzie tak wredny dla kobiety jak druga kobieta… Nic nie jest tak kolorowe jak nam się wydaje 😀

  • Fajnie, że ktoś wreszcie pokazał jak wygląda macierzyństwo.. Choć szczęśliwe to nie zawsze jest kolorowe jak na insta.

  • Uwielbiam takie książki, bo z jednej strony pokazuje jak radzić sobie w pewnych sytuacjach, a z drugiej jest relaksująca i świetna na wieczór. Koniecznie muszę przeczytać całość.

  • Ojejku uwielbiam takie życiowe, zabawne historie. Na pewno sięgnę. Cieszę się, że do łask wraca pokazywanie życie nie wyidealizowanego, ale ze wszystkimi jego wadami i zaletami.

  • Nie czytałam i póki co, mnie nie ciągnie, może kiedyś 😉

  • Z przyjemnością polecę książce mojej koleżance. Ta lektura jest w sam raz dla niej 🙂 mnie na szczęście tematyka nie dotyczy.

  • To książka dla mnie. W domu mam 7latka i 2latka. Moi chłopcy to bardzo żywe srebra. Nie zrozum mnie źle. Kocham ich nad życie i nie wyobrażam sobie gdyby miało ich nie być w mojej codzinnosci. Jednak takich dni niekorzystnych wydaje mi się, że jest więcej niż tych perfekcyjnych. Nie raz siadajac już wieczorem na kanapie głośno westchne i powiem sama do siebie, dzięki Bogu już śpią. Hahaha tym bardziej, jak na nogach jest się od 5.30 🙈😂😂 chociaż faktycznie nikt nie będzie bardziej wredny i bardziej krytyczny dla kobiety niż druga kobieta. Ale książka idealna. Świetna pozycja.

  • Książka wydaje się bardzo interesująca i nic zapewne sięgnęła bym po nią sama więc to znaczy mieć dwójkę dzieci nie jest łatwo. Nie mogę się jednak zgodzić z tym że Macierzyństwo jest promowane w mediach ponieważ ja bardziej zauważyłam że promowane jest robienie kariery już od kilku lat pojawia się masę książek motywacyjnych i wszędzie to praktycznie naprawdę wszędzie można przeczytać i usłyszeć że trzeba się jakoś spełniać możesz robić cokolwiek ale musisz być w tym najlepszy i to jest Moim zdaniem bardziej promowane niż macierzyństwo. Chociaż macierzyństwo też ale jak już jesteś matką musisz być najlepsza to jest fakt

  • Sama mogłabym napisać książkę o ciemnych stronach macierzyństwa 😀 Napiszę tak: wcale nie jest łatwo być mamą i im dziecko starsze, tym jest coraz więcej problemów. Niestety. Trzeba umieć odnaleźć się w tej roli, chyba że uda nam się wychować perfekcyjne dziecko, które nie sprawia żadnych trudności 😉

  • Zapowiada sie dosc ciekawie :)Rozbawił mnie tytul tej ksiazki 😀

  • Nieśmiało wspomnę, że napisałam felieton (aktualnie tylko do podglądu przez najbliższych i przyjaciół), gdzie właśnie nabijam się z tych kobiet, których świat kręci się jedynie wokół dzieci i wiecznie pouczają inne jak mają żyć. Dlatego też chętnie zapoznałabym się ze zrecenzowaną przez Ciebie książką, aby zobaczyć, jak autorka postanowiła zagrać na nosach tym idealnym damom, rozśmieszając przy tym innych. 😉

  • Ta książka, to zdecydowanie coś dla mnie! 😀 Nie dość, że pamiętnik, to jeszcze zabawny i życiowy. Zapowiada się na idealną lekturę na weekendowe wieczory, więc zapisuję tytuł na moją listę 😉

  • Hm… A ja mam wręcz przeciwne wrażenie, że wszyscy wokoło zniechęcają do posiadania dzieci, mówiąc ile to obowiązków i jak jest źle i jak bardzo są zmęczeni i jak nie mają nic dla siebie i z siebie. Ale może to ja pechowo trafiam na takie artykuły i blogowe wpisy.

  • Bardzo intrygujący i zachęcający do przeczytania tej książki tytuł.

Dodaj komentarz