Jak uczę się włoskiego – KAP: Poza Szlakiem

Jak uczę się włoskiego? - włoska kaczuszka jako obrazek wyróżniający

Początek mojej nauki włoskiego to była krótka piłka. Skoro chcę jechać na wakacje do Włoch, fajnie byłoby mówić chociaż trochę w tamtejszym języku. Uczyłam się go systematycznie mniej więcej od lutego do września, po czym miałam dłuższą przerwę. Do regularnej nauki wróciłam niecały miesiąc temu – dlatego też dziś chciałabym Wam pokazać materiały, z których często korzystam. 

  • Duolingo

To był mój pierwszy kontakt z językiem włoskim. Z Duolingo korzystałam na tyle często, że w pewnym momencie rozszerzyłam pakiet do premium, żeby mieć nielimitowaną liczbę serduszek i nie musieć czekać na ich odnowienie. 

Podobały mi się ćwiczenia na słownictwo i powtórki. Aplikacja nie tłumaczyła zbyt dużo gramatyki, a większy nacisk był tutaj na budowanie zdań. Dzięki temu później, podczas nauki z książką, łapałam się na tym, że część konstrukcji układałam intuicyjnie.

Podczas nauki z Duolingo tłumaczyłam zdania z angielskiego na włoski. Dla mnie nie był to problem – przy okazji mogłam trochę odświeżyć drugi język. Dla osób, które nie czują się pewnie z angielskim, mogłoby to być jednak utrudnienie. 

Jak uczę się włoskiego - screen z aplikacji Duolingo
  • „Przepis na włoski” autorstwa Antoniny Jasnorzewskiej

Algorytm Instagrama w pewnym momencie podrzucił mi profil wydawnictwa Altenberg i książki Antoniny Jasnorzewskiej. Stwierdziłam, że podręcznik wygląda na tyle zachęcająco, że postanowiłam go sprawdzić. I takim oto sposobem „Przepis na włoski” stał się moją bazą do nauki. 

Autorka w bardzo przystępny sposób tłumaczy włoską gramatykę, często nawiązując do włoskiej kuchni i jej składników. Po drodze przemyca też ciekawostki kulturowe i zwraca uwagę na wymowę słów.

Podobają mi się krzyżówki, które można znaleźć jako powtórki przy niektórych rozdziałach. Dodatkowo kiedy jadę gdzieś w dłuższą trasę, lubię posłuchać podcastu Antoniny na Spotify, gdzie serwuje takie krótkie lekcje. Dotyczą one różnej tematyki, ale ja najbardziej zapamiętałam tę o falsi amici

Jak uczę się włoskiego - okładka podręcznika „Przepis na włoski”.

To właśnie do tych dwóch książek wracam najczęściej na etapie powtórek.

Na samym początku pracowałam z nimi na zmianę – raz jedna, raz druga. Realne efekty zauważyłam dopiero wtedy, kiedy połączyłam obie książki podczas jednej sesji nauki.

Zazwyczaj zaczynam od „Włoskiego w obrazkach”, gdzie najpierw dopasowuję słówka do ilustracji, a później wykorzystuję je w kolejnych ćwiczeniach. Dopiero potem przechodzę do „Włoski nie gryzie”, gdzie utrwalam nowe wiadomości. 

Jak uczę się włoskiego - okładka podręcznika „Włoski w obrazkach”.
Jak uczę się włoskiego - okładka podręcznika „Włoski nie gryzie”.

To taka moja mocna włoska trójka, choć na tym moja nauka się nie kończy. Oprócz nich korzystam jeszcze z:

  • „Włoski. Krzyżówki dla początkujących A1–A2” z wydawnictwa Edgard

Tak jak wspominałam – lubię rozwiązywać krzyżówki przy ćwiczeniach. Taka nauka poprzez zabawę to moja ulubiona metoda przyswajania nowej wiedzy, więc z ciekawości przetestowałam krzyżówki po włosku. 

To mimo wszystko level wyżej – tutaj trzeba nieraz pokombinować z różnymi synonimami czy właśnie nowymi wyrażeniami, z którymi dotąd się nie spotkałam. 

Przy każdym nowym słówku zapisuję znaczenie. Takie najbardziej, które utknęło mi w pamięci to api – czyli pszczoły.

  • „News in Slow Italian (Intermediate)” na Spotify

Długo szukałam jakiegoś podcastu do nauki włoskiego. Zazwyczaj odbijałam się od większości, bo jednak przeważał w nich angielski, a nie włoski. 

Prowadziłam nawet rozmowę z Mileną z milenaconlavaligia na Instagramie w tym temacie (swoją drogą, polecam ten profil, Milena dzieli się bardzo cennymi ciekawostkami o Włoszech). 

W końcu gdzieś udało mi się wyczaić podcast „News in Slow Italian (Intermediate)” na Spotify. To tylko 12 minut, ale to naprawdę kawał solidnego osłuchania z językiem.

Nie rozumiem wszystkiego, ale z kontekstu zazwyczaj jestem w stanie wyłapać, o czym była mowa. Podoba mi się też to, że każdy odcinek porusza trochę inne tematy. Często słucham w pociągu, kiedy nudzi mnie muzyka, ale też często słucham podczas biegania. Nowe słówka i osłuchiwanie się z językiem? Dla mnie duet idealny.

Jak uczę się włoskiego - screen z podcastu „News in Slow Italian (Intermediate)” na Spotify.

Jeden z moich ulubionych dodatków do nauki. 

Tu znów zadziałał algorytm Instagrama, który podrzucił mi to wydawnictwo gdzieś w relacjach. Można kupić prenumeratę magazynu albo skusić się na któryś z poszczególnych numerów. 

Wszystkie teksty są napisane w języku włoskim, ale do każdego dołączony jest polski słowniczek. Artykuły są na różnym poziomie trudności – od A2 do nawet C1. 

Przyznaję – na początku starałam się czytać bez pomocy słowniczka, ale ze nim było o wiele łatwiej. Najbardziej zapadł mi w pamięć tekst o słodyczach, ponieważ z częścią wyrazów spotkałam się podczas wcześniejszej nauki.

Jak uczę się włoskiego - okładka magazynu „Italia. Mi piace”.
  • Włoskie przewodniki

Nie są stricte do nauki, ale to dla mnie idealna baza do poznania kultury i tego, co warto zjeść w którym rejonie. Nawet jeśli na razie nie wszędzie dotrę, takie książki pozwalają mi poczuć włoski klimat trochę wcześniej.

Jeśli miałabym polecić coś od siebie, to warto zajrzeć do:

  1. „Sycylia. Smak południa”
  2. „Ciao, Italia! Włoskie miasta i miasteczka 2”
  3. „Włochy city break. 27 pomysłów na weekend pełen wrażeń”

Jak widzicie, włoski przewija się u mnie praktycznie każdego dnia – czasem w książkach, czasem w podcastach, a czasem w słuchawkach podczas biegania. Moim marzeniem jest poziom B2, więc powoli, krok po kroku, do niego dążę.

21 thoughts on “Jak uczę się włoskiego – KAP: Poza Szlakiem

    1. Na pewno! Wszystkie te materiały są na podstawę, więc jak najbardziej polecam 😀

  1. Podziwiam tam speawną naukę. Ja po latach nauki nadal nie radzę sobie z angielskim, więc za inne języki się nawet nie zabieram. Z duolingo też korzystałam, teraz szukam innych sposobów.

    1. Dla mnie na początku były okej, ze względu na to, że często uczyłam się z niej czekając na pociąg. Teraz zdecydowanie wolę podręczniki 😀

  2. Poziom B2 to świetny cel, a widzę, że idzie Ci naprawdę dobrze:) Nie miałam nigdy jakiegoś zacięcia do nauki języków; ogarniam angielski i jakoś mi to wystarcza. Ale faktycznie coś w tym jest, że słuchanie podcastów czy oglądanie filmów w danym języku, którego się uczymy, jest mocno rozwijające.
    Powodzenia i przyjemności z dalszej nauki! 😉

  3. Używałam Duolingo do nauki angielskiego. Znaczy do kontynuowania nauki. To bardzo fajna aplikacja i dzięki niej można się nauczyć wielu języków. Włoski jest przepiękny, niestety nie znam zbyt wielu słów za to moja koleżanka z pracy mówi nim perfekcyjnie. Jak czegoś nie rozumiem zawsze pytam ją 😅

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *