Ocalić Julię – retelling dramatu Szekspira

Wrócę jeszcze na chwilę do poprzedniego wpisu, w którym opowiadałam Wam o moim urlopie we Włoszech. Jak już wspominałam, miałam okazję być w Weronie, zajrzeć do Casa di Giulietta i zobaczyć ten słynny balkon. Udało mi się też zakupić włoskie wydanie „Romea i Julii”. 

Zanim jednak namierzyłam księgarnię, do zdjęcia przy pomniku Julii wykorzystałam inną książkę – retelling tej historii, napisany przez Suzanne Selfors. 

Pomyślcie, co by było, gdyby jakimś cudem tytułowym bohaterom udało się uniknąć tragicznego losu znanego z oryginalnej opowieści? Co by było, gdyby pewna nowojorska nastolatka wzięła sobie za cel, aby ocalić Julię? 

Zdjęcie z książką pt.: "Ocalić Julię" przy pomniku Julii w Weronie

Dobrze czytacie – Mimi, główna bohaterka powieści „Ocalić Julię” przenosi się do Werony, dokładnie do czasów, kiedy dzieje się akcja powieści. Dziwnym zrządzeniem losu zostaje wplątana w awanturę między rodami Capulettich i Montecchich, a potem trafia do domu tych pierwszych. Tam poznaje Julię i za wszelką cenę postanawia jej pomóc. Jednak to nie koniec historii, bo nie tylko Mimi przenosi się w czasie…

Oprócz tytułowej pary dramatu Szekspira, w całej powieści można spotkać pozostałe postacie, które na kartach „Romea i Julii” umieścił Szekspir. Jest tu chociażby ojciec Laurenty, Benvolio czy też Tybalt. 

Ciekawostką niech będzie to, że „Ocalić Julię” czytałam już jako nastolatka, tak więc w książce znalazłam różne pozaznaczane fragmenty, które wtedy uważałam za śmieszne. 

Lubię ten retelling za to, że jest świeżym spojrzeniem na cały dramat i trochę bardziej przybliża charaktery wszystkich bohaterów, dzięki czemu ma się wrażenie, że Romeo i Julia kiedyś mogli żyć naprawdę. Jeśli jesteście fanami tego gatunku lub dzieł Szekspira w ogóle, to myślę, że „Ocalić Julię” Wam się na pewno spodoba.